﻿<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="O kobiecie pierwszym wytapiaczu stali">
<author_1="SET">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="2">
<date="1951-02-25">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Sześć lat minie niedługo od chwili, kiedy Jadwiga Niewolik przekroczyła wielką bramę z napisem Huta „Florian". A stało się to tak. Rok 1945. Jeszcze w dali nad horyzontem przewala się huk frontowych dział, a już klasa robotnicza Polski staje do odbudowy kraju. Huta „Florian", jak i całe śląskie zagłębie przemysłowe dzięki genialnej stalinowskiej strategii wojennej dostają się w ręce prawowitych gospodarzy w stanie nadającym się do szybkiego uruchomienia. Ale na drodze do rozwinięcia pełnej produkcji staje brak sił roboczych. Długo w noc palą się światła w oknach komitetu hutniczego PPR Kierownictwo organizacji partyjnej wspólnie z administracją huty radzi nad usunięciem hamującego produkcję problemu. Następnego dnia na czerwonych murach świętochłowickich kamienic pojawiają się afisze z wezwaniem do kobiet. Zupełnie co innego. Apel nie pozostaje bez echa. Setki kobiet zgłaszają się do huty. Jest wśród nich również Jadwiga Niewolik:. — Z radością zgłosiłam się do pracy — wspomina Jadwiga Niewolik — pamiętałam dobrze przedwojenną harówkę „na posługach". Pracowałam wtedy w wielu miejscach. U bogatego chłopa na wsi, u sklepikarza, także przez pewien czas u przedwojennego dyrektora huty. Człowiek mordował się, patrzył tylko, żeby się czym nie narazić „państwu". W pierwszej chwili trudno było mi się oswoić z myślą, że teraz to zupełnie coś innego, że huta to praca na stałe, na swoim. Przez kilka pierwszych dni Jadwiga Niewolik pracuje jako robotnica placowa. — Prawdę mówiąc, ciągnęło mnie do „hutniczej" roboty. Przy piecach martenowskich przyjęli Niewolikową serdecznie i po przyjacielsku. Mistrz Chojka zaraz wtajemniczył ją w zakres nowej pracy. Nie była ona zbyt skomplikowana, otwieranie i zamykanie klapy pieca podczas „sadzenia" go złomem, przenoszenie prób wytopu do kuźni i laboratorium. Mijały dni i miesiące. W hucie produkcja już idzie na dobre, rośnie z każdym kwartałem. A razem z produkcją rośnie świadomość Jadwigi Niewolik. Trudno już w niej poznać zahukaną posługaczkę.

</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
